środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 24 - London Evening News

Siedzieliśmy sobie na kanapie z gorącą czekoladą w ręku. Oglądaliśmy telewizję. May była u Lou i zgrywała zdjęcia na nasze telefony. Oglądaliśmy MTV Rocks. Jakaś muzyka przygrywała naszej rozmowie. Moja przyjaciółka zbiegła i szybko podała mi telefon.
- Wysyłaj im na TT, zobaczymy co powiedzą - skoczyła na miejsce obok mnie, prawie wylałabym picie.
- Spokojnie - powiedział Jack.
Włączyłam Twitter'a. Po czym napisałam do całej piątki "Nie potrzebujemy was, mamy naszego Bałwana zamiast pięciu" i załączyłam nasze zdjęcie. Po chwili dostałam odpowiedź od Liam'a.
- Daddy Direction napisał, uwaga cytuję "Nie przywieziemy wam w takim razie obiadu, a ten Bałwanek się stopi do wieczora" - roześmialiśmy się - O teraz Louis napisał i załączył zdjęcie !
Na zdjęciu był Harry w zaspie śnieżnej. Chłopak napisał "A to mój bałwan, taki sam jak wasz, no może trochę głupszy". Pokazałam całej reszcie.
- Wrzuć na wiadomości, zaraz powinny się zacząć - powiedziała Spencer żądna trochę informacji ze świata.
Wybiła już godzina osiemnasta, więc właśnie zaczął się program London Evening News. Moja przyjaciółka bardzo lubiła wiedzieć co się dzieje dookoła. Prezenterka mówiła coś o uratowanym dziecku z jeziora, potem o wyższych płacach w Belgii. Nagle May zrobiła głośniej, była zainteresowana wiadomościami. Dość dziwne zjawisko. Spojrzałam na prezenterkę, starsza kobieta, blondynka, wytapetowana. Wsłuchałam się uważnie w jej szybki potok słów.
- Dzisiaj w Chester dwójka młodych dzieciaków, Niall Horan, młody członek popularnego zespołu One Direction i jego przyjaciel Aaron Brighton znaleźli poszukiwanego od paru lat seryjnego mordercę Red John'a. Jak relacjonują chcieli być krok przed policją i sami wykonywali brudną robotę w poszukiwaniu drania. Trafili na jego ślad. "Po nitce do kłębka" mówi Aaron. Znaleźli się w jego kryjówce i zadzwonili na policję, która pomogła go złapać. Ich przyjaciółki najwyraźniej nie muszą się już o nic martwić. James, który jest na miejscu zdarzenia, powiedz nam co dokładnie się stał - obraz zmienił się, teraz na ekranie ukazał się wysoki mężczyzna z dwójką chłopaków przy boku.
Byli na zewnątrz jakiegoś starego magazynu. James trzymał mikrofon w ręce i uśmiechał się do kamery.
- Dzięki Jane, właśnie jestem tu z młodymi bohaterami. Niall powiedz nam jak czujesz się w roli detektywa ? - zapytał i przystawił mu mikrofon do ust.
- Nie moje to zasługi, lecz mojego przyjaciela, Aaron'a. To on wszystko to zorganizował, ja jedynie mu lekko pomogłem. Fajna zabawa, choć niebezpieczna. Jestem z siebie dumny, że mogłem pomóc jemu i moim najbliższym.
- Aaron, czemu posunąłeś się tak daleko, tropić psychopatę ? Co za nastolatek idzie na tak niebezpieczną misję.
- Otóż - zaczął Aaron, a May zacisnęła rękę na moim ramieniu - Kiedy się kogoś kocha robi się różne głupoty. Nie mogłem powiedzieć osobie na której mi zależy, że jadę, bo skończyłoby się to niefajnie, i dla niej i dla mnie. Przepraszam, za moją lekkomyślność. Nie chciałem. Wrócę jak najszybciej do Ciebie - powiedział, a James szybko zabrał mu głos, bo nie działo się nic godnego uwagi.
- Wracamy do studia.
Po chwili znowu Jane mówiła o wiadomościach w kraju. Wyciszyłam głos w telewizorze.
- Fajnie, wrócimy do domu i turniej na nowo się zacznie - powiedziałam obojętnie.
- To ja lepiej was zostawię - powiedział Jack i udał się do kuchni.
- Spencer wiesz co to znaczy ? - powiedziała May patrząc się w przestrzeń.
- Że nie zostawił Cię ten knur i jest dobrze ? - powiedziałam lekko się uśmiechając do siebie.
- To też, ale nie masz się już czego bać, jesteśmy bezpieczne ! - powiedziała uradowana May.
- No wiem... Miłe uczucie, nic nam już nie grozi - powiedziała zdziwiona Spence.

Siedziałyśmy tak dobre półgodziny rozmawiając o tym co się wydarzyło. To takie dziwne, nie sądziłam, że mogło im się udać. Jeszcze w tak krótkim czasie. Louis, Liam, Harry i Zayn wbiegli do domu niespodziewanie robiąc przy tym nie mało hałasu. Otrzepali się ze śniegu i ściągnęli płaszcze i buty w przedsionku. Potem powiesili wszystko w szafie. Usiedli obok nas.
- Genialnie, prawda ! - powiedział ucieszony Zayn.
- Nie zaprzeczę, wrócimy do siebie i zaczniemy od nowa treningi. Własnie Jack nam powiedział, że pojutrze już przeprowadzamy się do starych domków. Zostawimy was - zaśmiałam się.
- Będzie pusto trochę w domu, ale trzeba będzie przeżyć. W sumie teraz to będziemy u was za dużo spędzać czasu - powiedział Liam i objął Spencer w pasie.
- Mi tam się podoba - powiedziała Spence i wtuliła się w niego.
- Dzisiaj w nocy ma przyjechać Niall i Aaron - powiedział Louis, a May aż się wzdrygnęła.
- Miło, rozumiem, że będziemy na nich czekać - odpowiedziałam i przeciągnęłam się - Idę coś zjeść - powiedziałam i wstałam z kanapy.
Za mną poszedł Harry. Usiadł przy stole w kuchni, a ja patrzyłam się na jedzenie w lodówce.
- Co będzie jak wróci Niall ? - zapytał cicho, a ja się nie odwróciłam, nie byłam w stanie na niego spojrzeć.
- Nie wiem, zależy od Ciebie, od Niego i pewnie ode mnie - powiedziałam i sięgnęłam po jogurt waniliowy.
- Bo wiesz, że nadal coś do Ciebie czuję, tak ? - powiedział.
Usiadłam na przeciwko niego przy stole. Otworzyłam jogurt i jadłam go palcem.
- Żeby w domu nie było żadnej łyżeczki - przeklęłam Liam'a cicho - Tak wiem, pewnie sama też z tego się całkiem nie wyleczyłam.
- Daj spokój sobie z Irlandczykiem. Nie wybieraj żadnego, ja udam, że jestem na niego zły i sam nie będzie chciał z Tobą być - zaproponował i wziął na palec trochę mojej kolacji.
- Nie chcę knuć przed nim. To takie nie miłe, nie mogę mu powiedzieć prawdy, że jeszcze coś do Ciebie czuję i nie chcę rozwalać wam zespołu ? - zapytałam niewinnie.
- Możesz, ale on dalej będzie szedł w zaparte, że chcę być z Tobą, więc będę musiał podsycić atmosferę, bo on dla zespołu zrobi wszystko. Znasz go, chłopiec z marzeniami - powiedział z troską zlizując z palca jogurt.
- Niech będzie, ale doprowadź go do płaczu, ani do bójki, dobrze ? - poprosiłam go.
- Dobrze, postaram się, będę grzeczny. Jutro z rana, czy jak wróci ? - zapytał i poszedł wyrzucić opakowanie po jogurcie.
- Jutro po południu, ja z nim porozmawiam. Ty dzisiaj staniesz ze mną za rękę, obejmiesz mnie, czy coś, a ja po prostu się nie będę wyrywać, ale nie przegnij, bo nic z tego nie wyjdzie - powiedziałam poirytowana planowaniem "Jak postarać się nie rozkochać w sobie dwóch facetów z jednego zespołu naraz".
- Nie przegnę, masz moje słowo - powiedział - Jest dziewiętnasta, idź spać, ja Cię obudzę. Zaraz mi zaśniesz i nie wyczekasz nawet przyjazdu.
Odprowadził mnie do pokoju. Położyłam się do łóżka. Przykryłam się kołdrą i wtuliłam w poduszkę. Szybko zasnęłam, chociaż wydawało mi się, że nie potrzebuję snu. Obudziłam się około pierwszej, chwyciłam za telefon i upewniłam się co do godziny. Wstałam i podeszłam do toaletki. Uczesałam się w kucyk i ubrałam jakiś zwykły t-shirt z Queen'em. Narzuciłam na siebie morelową bluzę, zostawiłam na sobie czarne rurki. Chciałam już wychodzić, gdy Harry wszedł do pokoju.
- Gotowa na show ? - zapytał z tajemniczym uśmiechem, na co ja odpowiedziałam roześmiana :
- I to jeszcze jak !
Zeszliśmy po schodach, on obejmował mnie w talii, a ja trzymałam jego za wolną rękę. Zobaczyliśmy Niall'a z plecakiem i Aaron'a przytulającego się z May. Podeszliśmy do blondyna.
- Stęskniłam się - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Ja też - uśmiechnął się i wypuścił mnie z objęć.
Wróciłam do Harry'ego i ponownie mnie objął, po czym poczułam jego usta na czubku głowy. Zirytowało mnie to, ale starał się, żeby nic nie było po mnie widać.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się martwiliśmy - powiedział Harold i spojrzał na mnie, a ja odwzajemniłam to spojrzenie i przygryzłam wargę.
Poczułam się jak jakaś tania aktorka, przeginałam sobie i to ostro.
- Już nie musicie, bo jestem z wami. A teraz pozwólcie, że pójdę spać, bo co za dużo to niezdrowo - powiedział i spojrzał na nas z odrazą.
Harry pomógł mu z jego rzeczami. Weszli razem do pokoju. Ja szybko pobiegłam do pokoju Louis'a, który był obok i stanęła przy ścianie dzielącej ich pokoje. Chciałam wiedzieć o czym będą rozmawiać.
- Co Ty robisz ? - powiedział zdenerwowany Niall - Wyjeżdżam na trochę, a Ty zamiast się opiekować Emily to ją obściskujesz ? !
- Nie moja wina, że potrzebowała pocieszenie, gdy jej chłopaczka nie było - odpowiedział beztrosko.
- Nie sądziłem, że przyjaciel może takie chamstwo odstawiać ! - krzyknął Irlandczyk.
- Nic złego nie zrobiłem, po prostu mnie lubi i potrzebowała faceta, bo najwyraźniej nie jesteś dla niej dość męski - odpowiedział Hazza.
- Powiedział chłoptaś, który ugania się za kotami i bzyka wszystko co się rusza ! - wykrzyczał zły.
- Nie moja wina, że to wszystko tak kręcę i pociągam - wyśmiał go przyjaciel.
- Taa, jak spłuczkę w klozecie ! Jak mogłeś, dałeś mi słowo, że nic się nie stanie złego. A tymczasem pewnie już ją przeleciałeś - chłopak się załamał.
Nie było dobrze... Czułam się podlę pozorując całą tą sytuacje. Nie powinnam była. Wyszłam z pokoju Louis'a i poszłam odważnie do kłócących się. Weszłam odważnie do pokoju. Spojrzałam na Harry'ego, który z perfidnym uśmieszkiem stał pod ścianą, kiedy Niall z twarzą w dłoniach siedział na łóżku.
- Wyjdź Harry - powiedziałam poważnie i cicho zarazem.
Spojrzał na mnie dalej rozbawiony całą sytuacją, ale w oczach miał to coś. Jakby nie skończył, nie powiedział wszystkiego. Było mu jeszcze mało.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie - zaczęłam i stałam na wprost niego, dalej miał zakrytą twarz - Nic między nami nie zaszło, nie to co Ci się wydaję. Uknuliśmy to coś, żebyś zrozumiał, że nie będzie nam razem dobrze. Nie mogłabym być z kimś kto tyle poświęca, kiedy ja nie mam nic w zamian. Jesteś wrażliwy, słodki, rozumiesz mnie jak nikt inny. Nie zasługuję na Ciebie, zrozum mnie. Nie chciałam, żeby to tak wyszło. Harry'ego poniosło. Niall, naprawdę nie takiej dziewczyny szukasz. Jestem zwykłym śmieciem, nie szanuję ludzi, upijam się, gdy mi smutno, użalam się nad sobą, mam innych gdzieś. Wiem, że się nie zmienię, bo jestem jaka jestem. Nie mogłabym robić Ci takiej krzywdy i być z Tobą. Zmarnowałbyś czas, duszę i siebie na coś tak beznadziejnego - powiedziałam tą całą przemowę i usiadłam obok niego.
Nie podniósł się, nic nie robił. Po prostu siedział, jakby go nawet tu nie było. Położyłam rękę mu na ramieniu. Chciałam wiedzieć, co o tym myśli. Czemu nic nie mówi. W końcu usłyszałam szept z jego drgających ust.
- Nie jesteś taka. Nie dla takiej dziewczyny uganiałem się za Red John'em. Nie zostawiłem tu czegoś takiego. Masz rację byłoby beznadziejnie, bo dziewczyna którą lubiłem, która była taka normalna i zwyczajna uknuła spisek, żeby się mnie pozbyć z moim przyjacielem. Nie sądziłem, że w ciągu paru dni tak ludzie się zmieniają. Nie chciałbym być z taką osobą jak Ty - podniósł głowę i spojrzał na mnie z pogardą - Zadzwoń do mnie jak znajdziesz moją Emily, którą tu zostawiłem.

15 komentarzy:

  1. świetny rozdział .. :)
    czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! I ten koniec...smutny! CZekam na nn! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie zdanie rozczula. Przynajmniej mnie. Cieszę się, że jest coś z Harry'm. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię tak kończyć rozdziały, rozczulająco ; *

      Usuń
  4. świetnyyy! jejku jak dawno cie tu nie było:**! mam nadzieję że to się zmieni:**<3

    mam nadzieję że Emily bd z Niallem...;* OBY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no trochę się zmieniło, czytaj kolejny, mam nadzieję, że się spodoba <3

      Usuń
  5. ~Jakie to wzruszające. Czekam na następny.
    zapraszam do mnie http://with-your-love1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodałam, dziękuję. zaraz wpadam ; *

      Usuń
  6. mega rozdział *.* czekam na następny ... <333

    OdpowiedzUsuń
  7. czy bd dzisiaj nowy rozdział ????????????????? O.o

    OdpowiedzUsuń